*********************************
SLOWO TYGODNIA - 17 listopad 2006
*********************************
"Zadajcie wiec smierc temu, co jest przyziemne w /waszych/
czlonkach:
rozpuscie, nieczystosci, lubieznosci, zlej zadzy i chciwosci, bo ona
jest balwochwalstwem."
Do Kolosan 3:5
*********************************
Nadeslala: Sylvia Zagraba (Australia)
Ty, Boze, wiesz jak to jest!
...duzo pracy, duzo spotkan...
Tak trudno odroznic to co pilne,
od tego, co wazne...
Boze! zwolnij moje tempo,
Naucz mnie sztuki tworzenia oraz spokoju,
w ktorych moge dostrzec
piekno codziennych rzeczy:
chmur, drzew, muzyki.
Zachec mnie do dziekowanie Ci za wszystko
calym moim sercem,
Zwroc moja uwage na to,
ze w zyciu jest cos wiecej do przezywania,
niz zapelnianie kazdej chwili obowiazkami.
Pomoz mi otoczyc sie
w niektorych momentach mojego dnia cisza.
Prosze, mow do mnie i pomoz mi sluchac,
a wtedy ja napelnie sie Twoim pokojem,
a moj wewnetrzny balagan
wraz z calym tym pedzacym
i raniacym swiatem pozostawie za soba.
Marion Stroud
*********************************
"Jezus poniosl za mnie kare"
przeklad z ros. R. Hetmaniuk
"Drogowskaz" (USA)
Pamietam, jakby to stalo sie dopiero wczoraj. Wracjac ze szkoly
widzialem, jak przywiazanego do wozu mezczyzne
ciagnieto po ulicy mego rodzinnego miasteczka. Mial porozrywane
plecy, a z otwartych ran saczyla sie krew.
Byla to haniebna kara, jaka wowczas praktykowano. Czy ten czlowiek
cierpial za wiele przestepstw?
Nie, on cierpial tylko za jedno przestepstwo.
Czy byl w miasteczku chocby jeden czlowiek, ktory wspolczujac mu,
zechcialby wziasc na siebie jego kare?
Nie, takiego dobroczyncy nie bylo, ani jednego. Ten, ktory
przekroczyl prawo, ponosil kare sam.
Na szczescie byla to ostatni raz praktykowana taka haniebna kara.
Gdy bylem studentem uniwersytetu, widzialem inna scene, ktorej tez
nie potrafie zapomniec.
Mezczyzna byl prowadzony na smierc. Jego rece byly zakute w kajdany,
mial smiertelnie blada twarz i ze zmeczenia ledwo powloczyl nogami.
Tysiace ludzi patrzylo na niego gdy wyprowadzano go z wiezienia. Czy
ktokolwiek zgodzil sie umrzec za niego?
Czy znalezli sie tacy przyjaciele? Nie, takich nie bylo. On sam
poniosl kare za swoje przewinienia. Czy za wiele przestepstw? Nie,
za jedno.
On okradl bank. Byl to ostatni akt smierci za takie przestepstwo.
Przed mymi oczyma jeszcze jeden obraz, ktorego rowniez nie moge
zapomniec i nie zapomne. Jestem grzesznikiem. Stoje na krawedzi
przepasci
skazany na wieczne meki. Za jeden grzech? Nie, za mnostwo grzechow.
Naruszylem wieczne, niezmienne Boze prawo.
I oto widze: Ktos dobrowolnie idzie na krzyz, aby poniesc za mnie
kare. To Jezus Chrystus! Jego cialo zanioslo moje grzechy na drzewo
krzyza.
On wyzwolil mnie od przeklenstwa zakonu. Darowal mi wieczne
zbawienie!
*********************************
Z Bozym blogoslawienstwem,
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com