*****************
SLOWO TYGODNIA - 27 maj 2005
*****************
Zawsze dziekujemy Bogu za was wszystkich, wspominajac o was
nieustannie w naszych modlitwach"
(1 List do Tesaloniczan 1:2)
*****************
O NIEBIE
Zamyslilem sie nad niebem
tym dla ludzi,
nie przycietym
od linijki zyletkami,
naciagnietym doskonale
do rozmiarow
kogo- nie wiem,
lecz zwyczajnym
z oknem na swiat
dobro cale
z Gospodarzem Doskonalym
Mariusz Antoszczuk (Polska)
*****************
"Po placzu czesto serce sie raduje i czas przychodzi....szczesciu
obiecany."
Magdalena Cholewa (Polska)
http://kzbb.org/
Nazywam sie Magda i pochodze z tradycyjnej polskiej rodziny, ktora
ma korzenie katolickie. Tak w prosty sposob moglabym rozpoczac moja
historie, ktora wcale nie jest prosta. Jestem chodzacym dowodem na
to, ze Bog kocha wszystkich ludzi i nie jest dla Niego wazne, kim sa
i co robia. On kocha i czeka na to, ze uslyszymy Jego cieple
ojcowskie slowa wypowiadane z cierpliwoscia ktora nie wie, co to
czas. Jest po prostu wieczna.
Jest wiele bladzacych owieczek na tym swiecie, ktore nie chca
slyszec o Bozej Milosci, ja tez kiedys do nich nalezalam, lecz teraz
jestem szczesliwa, bo otwarlam swoje serce Jezusowi, co diametralnie
zmienilo moje zycie, nastawienie, postawe. Niegdys bylam pesymistka
dreczona depresjami, stanami przygnebienia, brakiem akceptacji samej
siebie, smutkiem, ktory nie mial wyraznej przyczyny. Zdarzalo sie,
ze szukalam Boga, ze wolalam do Niego, chodzilam do kosciola, ale
tam nie bylam w stanie Go znalezc. Pamietam uczucie znuzenia,
wszechogarniajacej pustki i niespelnienia po mszy. Najgorsze bylo
wlasnie to uczucie, ze czegos mi w zyciu brakuje. Uczucie, ktore w
bardzo szybkim tempie sie powiekszalo i ciagle trwalo, doprowadzajac
mnie do coraz wiekszego przygnebienia i smutku. Pustke mojego zycia
staralam sie zapelnic, lecz nic i nikt nie mogl mi zagwarantowac
tego komfortu, ktory mam teraz. Tesknota, smutek, kolejne problemy,
pamiec o zdarzeniach z przeszlosci, przytlaczaly mnie coraz bardziej
i bardziej. Stan mojej psychiki byl juz naprawde zly. Zamknelam sie
w sobie. Ja sama, cale moje zycie, doslownie wszystko wydawalo mi
sie beznadziejne. A o Bogu... zapomnialam i przestalam wierzyc, ze
moze mi pomoc.
I wlasnie w takim momencie, Bog zadzialal i postawil na mojej drodze
czlowieka, ktory pozniej stal sie moim przyjacielem i ktory w tym
najgorszym dla mnie czasie zaczal mi zwiastowac Ewangelie. Pamietam
ten szok, jaki pojawil sie we mnie, gdy zobaczylam jego zywa wiare,
szczescie i radosc w Chrystusie. Tak bardzo zapragnelam czuc to
samo, ale nie wierzylam, ze ja tez tak moge. Balam sie, ze czlowiek
taki jak ja z takimi doswiadczeniami, ktory w tak okrutny sposob
obrazil Boga praktykami wrozbiarskimi, nie moze i nie ma prawa
zwracac sie do Niego o Milosc i Przebaczenie. I znowu pojawil sie
smutek. Na nic zdalo sie przekonywanie mnie, ze Bog kocha nas
wszystkich i ze czeka na mnie, tylko musze sie do Niego zwrocic.
Wrocila mi dawna apatia...W koncu po bardzo dlugim czasie
zdecydowalam sie pojsc pierwszy raz na nabozenstwo do naszego zboru
i bede pamietac ten dzien do konca zycia. Slowo bylo skierowane do
mnie i tylko do mnie, przynajmniej takie mialam wrazenie. Prezbiter
mowil o moim zyciu o moich bledach i przeciwnosciach, jakie los
kladl mi pod nogi i o Milosci Bozej, ktora trwa i czeka na mnie. W
tym momencie wszystko w moim zyciu stalo sie male i nic nieznaczace,
a to za sprawa wszechogarniajacej nadziei w Panu. Nie moglam
uwierzyc, ze tak latwo zdruzgotane serce moze zostac pokrzepione,
gdy odda sie je wierze, nieskazitelnej wierze w Pana Jezusa i w Boga
Ojca, siedzacego w Niebiosach i czekajacego na nas. Zobaczylam i
zrozumialam, ze przeciez zycie na Ziemi tu i teraz jest dopiero
poczatkiem, bo Pan nasz ma dla Swoich dzieci cala Wiecznosc! Takie
holistyczne postrzeganie mojego zycia, przynioslo mi tak ogromna
ulge, ze poczulam sie lekka i wolna od tej przygnebiajacej szarosci.
Zrozumialam, ze zaczynam moja droge od poczatku. Wiedzialam, ze nie
bedzie prosta, ale z pewnoscia bedzie pelna Bozej Milosci i Nadziei,
ktorej nigdy nie mialam. Te kilka chwil zapalilo mi swiatlo w
ciemnym dotychczas tunelu mojego zycia. Pojawila sie we mnie
swiadomosc i pewnosc, ze Jezus jest zawsze ze mna, a Milosc Boza
jest na wyciagniecie reki.
I stal sie cud...oddalam zycie i siebie Panu Jezusowi. Pojawily sie
lzy szczescia, wzruszenia i oczyszczenia. Zaczelam sie cieszyc
z „teraz," z chwili, ktora miala miejsce. Pojawil sie optymizm i
inne uczucia, ktorych dotychczas nie znalam. Otwarlam drzwi i
wyszlam z mojego wiezienia twarza na swiat i z ufnoscia w Panu.
Wtedy usmiechnelam sie pierwszy raz od bardzo dawna. Dojrzalam
innych ludzi, sluchajacych w skupieniu Slowa Bozego, wielbiacych
Imie Pana i poczulam sie z nimi Rodzina. Zobaczylam wsrod nich
siebie nie bylam juz biernym obserwatorem, ale czlonkiem
spolecznosci. Tworzylam z nimi piekna calosc. Uczucie spelnienia,
znalezienia swojego miejsca, przypieczetowalam szczerymi lzami,
placzem szczescia ktory zdarzyl mi sie pierwszy raz. Moje lzy,
szczere i prawdziwe,
splywaly mi po twarzy, wypisujac na niej radosc, bo znalazlam Milosc
Jezusa, ktora przeciez zawsze byla, tylko, ze ja mialam oczy
zasloniete brudna rzeczywistoscia przepelniona trudnosciami,
problemami i przeciwnosciami. Zrozumialam i nabralam pewnosci, ze
uda sie mi je wszystkie przezwyciezyc, bo przeminela samotnosc,
ktora byla dla mnie najbardziej wyniszczajacym wiezieniem. Wyszlam z
niego i czuje sie wolna...
*****************
Z Bozym blogoslawienstwem
--
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com