*****************
SLOWO TYGODNIA - 16 styczen 2004
*****************
"Wszystkie troski wasze przerzuccie na Niego, gdyz Jemu zalezy na was."
1 List Piotra 5:7
*****************
Cisza
http://chrzescijanin.pl/
Slyszalem, jak cisza szeptala do Slowa...
Cisza jest przystania
zmeczonego Slowa.
Jest w zyciu ludzkim taka brama,
przez ktora cisza przenika w Slowo
a Slowo w cisze.
Najwiekszym medrcem jest ten,
kto przeszedl przez te brame.
Slyszalem w ciszy dusze mego Slowa...
Nawet w Slowie
jest taka gleboka cisza
stanowiaca o swietosci Slowa.
Piekno nie zna krzyku,
piekno promieniuje;
chcesz rozmawiac z pieknem-
otworz usta duszy.
*****************
"Zwroccie uwage na Jezusa"
Jozef Kajfosz
http://www.docelu.jezus.pl/
"Miej w pamieci Jezusa Chrystusa..."2Tm 2:8
"Przeto, bracia swieci, wspoluczestnicy powolania niebieskiego, zwazcie na
Jezusa, poslanca i arcykaplana naszego wyznania..." Hbr 3:1
"Patrzac na Jezusa, sprawce i dokonczyciela wiary..." Hbr 12:2
Te trzy fragmenty Pisma Swietego szczegolnie wyraznie zachecaja do tego,
abysmy w swoim zyciu chrzescijanskim skupiali uwage na Jezusie. Mamy miec
Go w pamieci, zwazac na Niego czyli zwracac na Niego uwage (BT) i biegnac
wytrwale w wyscigu patrzec na Niego.
Zwlaszcza pierwszy z cytowanych wersetow zmusza do refleksji. Slowa te byly
skierowane do Tymoteusza, ktory prowadzil zbor i byl pracownikiem Kosciola.
Jakiz sens mialo przypominanie mu, by pamietal o Jezusie Chrystusie? Czyz
mogl o Nim zapomniec? Przeciez to tak samo, jak przypominac rolnikowi, by
pamietal o polu, czy marynarzowi, by pamietal o morzu! O co moglo chodzic
apostolowi?
Prowadzimy zycie chrzescijanskie i chcemy, aby bylo ono owocne. Toczymy boj
wiary i chcemy, aby byl on zwycieski. Dorastamy "do wymiarow pelni
Chrystusowej" (Ef 4:13) i chcemy osiagnac ten nasz cel jak najpredzej. W
tym wszystkim najistotniejszym elementem jest nasze skupianie wszelkiej
uwagi na Jezusie. Nasz postep duchowy wymaga naszego bezustannego,
wytezonego wpatrywania sie w Jezusa.
- Dlaczego? - Bo On jest zrodlem wszelkich naszych dobr duchowych. On jest
niewyslowionym Bozym darem (2Ko 9:15), w ktorym zawarl Bog wszystko, co nam
jest potrzebne w naszym biegu (2Pt 1:3; Rz 8:32; Ef 1:3). Kazdy krok
naprzod w strone naszego celu uwarunkowany jest wyrazniejszym zobaczeniem i
glebszym poznaniem Chrystusa.
Bog stawia przed nami rozne zadania. Jestesmy powolani do gloszenia
ewangelii wszelkiemu stworzeniu, do nasladowania naszego Mistrza i do
kontynuowania Jego dziela, co oznacza miedzy innymi bycie Jego swiadkami
(Dz 1:8), zwiastowanie dobrej nowiny, oglaszanie wyzwolenia i wypuszczanie
na wolnosc (Lk 4:18,19), a takze niweczenie dziel diabelskich (1J 3:8).
Ponadto prowadzimy nowe zycie we wrogim nam otoczeniu opanowanym przez zlo,
co naraza nas ciagle na rozne ataki sil ciemnosci, ktorym musimy stawiac
czola (Ef 6:12).
- Jakie sa w obliczu tej sytuacji i tych zadan nasze szanse? - Jesli
polegamy na potencjale, ktory sami jestesmy w stanie zgromadzic i
zastosowac, to nie mamy zadnych szans. Przewaznie o tym wiemy i zdajemy
sobie sprawe, ze potrzebujemy roznorodnego Bozego wyposazenia. Dlatego
przychodzimy do Boga w modlitwie i usilnie prosimy o Jego wsparcie. Prosimy
o wiecej wiary, madrosci, milosci do zgubionych, wiecej mocy duchowej do
odnoszenia zwyciestwa nad szatanem i moze o wiele innych jeszcze elementow,
potrzebnych nam do tego, aby nasze zycie i sluzba dla Pana byly zwycieskie.
Niestety okazuje sie, ze efekty tych wysilkow sa nikle lub nie ma ich
wcale. Pozorny postep w jednej dziedzinie nastepuje przy jednoczesnym
cofaniu sie w innej dziedzinie. Zmagamy sie wiec, nie osiagajac
zdecydowanej przewagi. Ciagle widzimy w sobie samych i w otaczajacych nas
okolicznosciach mnostwo potrzeb, trudnosci i problemow, co sprawia, ze
pelne, ostateczne zwyciestwo zdaje sie byc coraz bardziej odlegle, albo
nawet staje sie nierealnym marzeniem. W tej sytuacji wyrazistosc Bozych
obietnic coraz bardziej blednie, a nam samym predzej czy pozniej grozi
popadniecie w zniechecenie.
Jest wiele takich, ktorzy rozwiazuja ten problem tak, ze godza sie na
daleko idace odstepstwa od biblijnego wzorca, na chrzescijanstwo pozbawione
autentycznej Bozej mocy i autentycznego zwyciestwa nad grzechem, szatanem i
stara natura czlowieka. Dorabiaja do tego nawet swoista teologie, starajac
sie wykazac, ze tak byc powinno i ze tak jest normalnie. Zyja potem w tym
bezbarwnym i jalowym swiecie religijnosci, ktory nie zadowala w pelni ani
ich samych, ani Boga.
Ci z nas natomiast, ktorzy przeslanie Pisma Swietego traktuja na serio i
nie pozwalaja na to, by ludzkie doktryny i tradycje wypaczyly ich widzenie
duchowej rzeczywistosci, borykaja sie z problemem ogromnej, wrecz
przepastnej roznicy pomiedzy wzorcem chrzescijanina i kosciola z kart Pisma
Swietego, a obserwowana w sobie i wokol siebie rzeczywistoscia. Nie mozemy
zaakceptowac tej roznicy jako normalnej i dopuszczalnej, lecz z reguly nie
mozemy tez mimo usilnych staran wydostac sie z naszej polowicznosci i
osiagnac biblijny stan docelowy. Jesli obiektywnie i szczerze oceniamy
samych siebie, to widzimy stan laodycejski: nedze, ubostwo i nagosc, gdyz
ogromna wiekszosc obietnic Bozych w zyciu naszym po prostu sie nie
sprawdza, i to po wielu latach czy nawet po dziesiecioleciach
chrzescijanskiego zycia. Patrzac na samych siebie mozemy tylko plakac.
Jedyne, co rozni nas wtedy od Laodycejczykow jest swiadomosc naszej nedzy -
nie mowimy, ze jestesmy bogaci, gdyz wiemy, ze tak nie jest.
W swietle Pisma Swietego, a konkretnie tych wersetow, ktore zacytowalismy
na wstepie jako nasze motto, przyczyna tego stanu jest oczywista. Nasza
uwage skupilismy prawie wylacznie na swoich potrzebach, na napotykanych
przez nas trudnosciach i na dreczacych nas niemozliwych do rozwiazania
problemach oraz na samych sobie, prozno szukajac w sobie potencjalu,
zdolnego zapewnic nam zwyciestwo. Tym sa zajete nasze mysli, o tym mowimy,
tego dotycza nasze dzialania i to jest trescia naszych modlitw. Tym
jestesmy zaabsorbowani, w tym sie pograzamy. Przestalismy natomiast miec w
pamieci Jezusa Chrystusa, przestalismy skupiac nasza uwage na Jezusie,
przestalismy na Niego patrzec. Po prostu jakos w nawale mnostwa klopotow
dnia powszedniego, a byc moze takze i w nawale naszej ozywionej aktywnosci
religijnej Jezus prawie zupelnie wypadl nam z pamieci.
A przeciez to On jest dla nas Bozym darem, w ktorym zawarte jest wszystko,
czego potrzebujemy do naszego zycia i do naszych zadan. Bog w Nim i wraz z
Nim darowal nam wszystko i nie ma zadnej potrzeby, by dawal nam cos
jeszcze. Nie ma tez zadnej potrzeby, bysmy poza Nim poszukiwali czegos
jeszcze. W Nim mamy cala pelnie sprawiedliwosci, swietosci, wiary, milosci,
madrosci, mocy i wszelkich innych dobr, jakie tylko moga byc nam
kiedykolwiek potrzebne. Przykladowo, On jest ublaganiem za nasze grzechy
(1J 2:2), naszym pokojem (Ef 2:14), nasza madroscia, sprawiedliwoscia,
poswieceniem, odkupieniem (1Ko 1:30), moca Boza (1Ko 1:24), zywym chlebem
(J 6:35,41,48,51), droga, prawda i zyciem (J 14:6).
- A w jaki sposob staje sie to wszystko naszym udzialem? - Pismo Swiete
uczy nas, ze tylko przez poznanie Jezusa Chrystusa (2Pt 2,3; J 17:3) albo
inaczej mowiac, przez wpatrywanie sie w Niego czyli studiowanie i
rozwazanie pod dzialaniem Ducha Swietego tego wszystkiego, co mowi o
Jezusie Chrystusie Pismo Swiete. Stamtad dowiadujemy sie takze, iz kazdy,
kogo Bog przyjmuje za syna, otrzymuje Ducha Jego Syna Jezusa Chrystusa (Gal
3:26–28; Rz 8:9–10,14–17), a to oznacza, iz Jezus Chrystus zamieszkuje w
nim (J 14:20; J 17:21–23). Nasza odpowiedzialnoscia jest jednakze swiadome
trwanie w tej organicznej wiezi z Chrystusem przez przestrzeganie Slowa
Bozego (J 14:23; J 15:4–11) i przez wiare w jego prawdziwosc (Ef 3:17–19).
Problemem numer jeden przewaznej czesci nas chrzescijan jest to, iz wiedzac
o tym w teorii i uznajac to doktrynalnie podchodzimy do tego wszystkiego
powierzchownie, zaledwie slizgajac sie po powierzchni tych prawd, podczas
gdy praktyczna strona tych faktow pozostaje dla nas nieosiagalna. Dlatego
odczuwamy dotkliwe braki, mimo iz w Chrystusie mamy ich pelne zaspokojenie,
i borykamy sie z powaznymi problemami, mimo iz w Chrystusie mamy ich pelne
rozwiazanie. Wyjscie z tej ponurej sytuacji jest jednak rownie wspaniale
jak wszystko inne, co dla nas uczynil Bog. Trzeba odwrocic swoja uwage od
brakow, trudnosci i problemow, a zamiast tego skupic ja na Jezusie, w
ktorym jest ich zaspokojenie i rozwiazanie.
Ilustracja jest starotestamentowy epizod z historii Izraelitow. Kiedy z
powodu ich szemrania popadli w klopoty i zaczely kasac ich weze, nie
pomagaly zadne ludzkie srodki, lecz trzeba bylo zastosowac jedyny skuteczny
srodek - ten, ktory dal im Bog - a bylo nim skierowanie uwagi na
miedzianego weza na drzewcu (4Mo 21:4–9). Jest to przede wszystkim obraz
grzechu i ofiary przeblagalnej Chrystusa na krzyzu, ale dotyczy on takze
wszystkich pozostalych aspektow naszego zaprzedania i odkupienia, gdyz
wszystkie one maja to samo rozwiazanie: Jezusa Chrystusa.
W naszej mentalnosci swiadomie czy podswiadomie stoimy przewaznie na
stanowisku, ze w danej sytuacji Bog musi cos zrobic, lub tez my sami musimy
cos zrobic. Jedno i drugie jest nieprawda. Prawda jest taka, ze ani Bog nie
musi juz nic robic, ani tez nam nie trzeba juz nic robic - trzeba nam tylko
uswiadomic sobie i zaakceptowac to, co Bog juz zrobil. To dotyczy ogromnej
liczby roznych naszych duchowych i praktycznych spraw w bardzo szerokim
zakresie, znacznie szerszym, niz sobie uswiadamiamy. To jest pozycja wiary
- swiadomosc prawdziwosci faktow, przedstawionych nam w Pismie Swietym i
dzialanie na ich podstawie. Kiedy dzieki skupianiu uwagi na Jezusie
osiagniemy taka swiadomosc, znikna wszelkie trudnosci i problemy, a
pozostanie tylko bezgraniczny zachwyt i uwielbienie, gdyz zobaczymy, ze
nasze potrzeby sa zaspokojone, nasze trudnosci usuniete, a nasze problemy
rozwiazane, tak iz jestesmy zwyciezcami.
Praktycznie biorac oznacza to, ze kiedykolwiek stajemy przed jakims
wyzwaniem, nie powinnismy roztrzasac swoich wlasnych mozliwosci ani tez
analizowac okolicznosci w poszukiwaniu jakiejs mozliwej do zrealizowania
drogi wyjscia, lecz powinnismy zaglebic sie w Slowie Bozym, poszukujac tam
faktow mowiacych o Bozym sposobie sprostania temu wyzwaniu, darowanym nam i
zawartym dla nas w Jezusie Chrystusie. Nie ma bowiem zadnego wyzwania,
ktoremu nie bylibysmy w stanie sprostac srodkami, jakie mamy w Chrystusie,
zadnego problemu, ktory w Nim nie bylby juz rozwiazany (1Mo 18:14; Lk 1:37;
Flp 4:13). Tak dlugo, jak dlugo patrzymy na siebie i okolicznosci bedziemy
w obliczu problemow doswiadczac bezradnosci i bezsilnosci. Jak tylko
znajdziemy w oparciu o Slowo Boze rozwiazanie, darowane nam w Chrystusie,
stajemy sie zwyciezcami.
Dlatego Slowo Boze w wielu miejscach zacheca nas do stalego zachowywania w
swiadomosci tego wszystkiego, co mamy w Chrystusie i co czyni nas
zwyciezcami. "Czy nie wiecie, ze swiatynia Boza jestescie i ze Duch Bozy
mieszka w was?" (1Ko 3:16) "Czy nie wiecie, ze ciala wasze sa czlonkami
Chrystusowymi?" (1Ko 6:15) "Czy nie wiecie o sobie, ze Jezus Chrystus jest
w was?” (2Ko 13:5) "...uwazajcie siebie za umarlych dla grzechu, a za
zyjacych dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6:11). Jesli
bowiem o tym wiemy, jestesmy uczestnikami i uzytkownikami tego wszystkiego,
co Bog zawarl w Chrystusie. Czyz mozemy wtedy doswiadczac jakiegos niedostatku?
Wypada nam stwierdzic uczciwie, ze wprawdzie o tym wiemy, bardzo nam sie to
podoba i goraco pragniemy, aby tak bylo, ale w praktyce nie doswiadczamy na
co dzien tych wszystkich wspanialych konsekwencji, ktore z tego powinny
wynikac. - Co wtedy powinnismy robic? - Z cala pewnoscia znow nie prosic,
by Bog to w nas urzeczywistnil, bo On w Jezusie zrobil juz wszystko, aby
bylo to rzeczywistoscia. - Czy wobec tego nie powinnismy sie modlic? -
Powinnismy sie modlic i to dlugo, usilnie i wytrwale. Ale nie o to, aby Bog
zaspokoil nasza potrzebe, usunal nasza dolegliwosc lub rozwiazal nasz
problem, ani tez o to, aby darowal nam wiecej wiary, wiecej madrosci,
wiecej milosci, wiecej mocy itd., gdyz to wszystko juz dal nam w calej
pelni i obfitosci, dajac nam Chrystusa.
- O co wiec powinnismy zabiegac w swoich modlitwach? - Glownie o to, aby
Bog "oswiecil oczy naszego serca, abysmy wiedzieli, jaka jest nadzieja, do
ktorej nas powolal, i jakie bogactwo chwaly jest udzialem swietych w
dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkosc mocy jego wobec nas,
ktorzy wierzymy dzieki dzialaniu przemoznej sily jego, jaka okazal w
Chrystusie…” (Ef 1:18–20) i o to, "...zeby Chrystus przez wiare zamieszkal
w sercach naszych, i abysmy, wkorzenieni i ugruntowani w milosci, zdolali
pojac ze wszystkimi swietymi, jaka jest szerokosc i dlugosc, i wysokosc i
glebokosc... abysmy zostali wypelnieni calkowicie pelnia Boza” (Ef
3:17-19). Tak modlil sie apostol, rozumiejac, ze to jest najbardziej
istotna potrzeba tych wszystkich, ktorzy weszli na droge podazania za
Jezusem, podobnie modlil sie tez sam Jezus (J 17:20–23), przy czym modlitwy
te zostaly wysluchane, a dotycza one takze i nas.
Chodzi wiec nie o wplywanie na Boga, by zmienil okolicznosci, lecz o nasza
przemiane wewnetrzna, zwlaszcza w sposobie myslenia i sposobie odbioru
ewangelii, aby moc wyraznie zobaczyc, ze Bog uczynil juz wszystko i darowal
nam wszystko, czego potrzebujemy do sprawowania pelnej wladzy nad
okolicznosciami. A przemiana taka zachodzi w nas poprzez bezustanne
patrzenie na Jezusa, bezustanne koncentrowanie na Nim naszej uwagi,
bezustanne zachowywanie Go w pamieci poprzez rozwazanie Jego Slowa i
spolecznosc z Nim w modlitwie, gdyz wlasnie to moze uczynic nas
niepokonanymi zwyciezcami.
Proces ten ilustruje znany werset 2Ko 3:18, gdzie czytamy: "My wszyscy
tedy, z odslonietym obliczem, ogladajac jak w zwierciadle chwale Pana,
zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwaly w chwale, jak to sprawia
Pan, ktory jest Duchem". Kiedy Duch Swiety poprzez Slowo i spolecznosc z
Nim utrwali i ugruntuje w nas swiadomosc zamieszkiwania w nas Chrystusa z
cala Boza pelnia, nie bedzie dla nas nic niemozliwego, a radosc nasza
bedzie zupelna (J 15:7,11). To jest niezawodny, biblijny, Bozy sposob
dochodzenia "do meskiej doskonalosci" i dorastania "do wymiarow pelni
Chrystusowej" (Ef 4:13). Jest czas, aby ten program dla ludu Bozego zostal
w naszym zyciu wreszcie zrealizowany. Juz nie w pierwocinach czyli
pojedynczych osobach, takich jak znani nam z historii bohaterowie wiary,
lecz w wielkiej liczbie zwyczajnych, normalnych chrzescijan.
- Ale rzeczywistosc jest taka, ze w tej chwili tego nie mamy. Jesli wiec
mamy to miec, musi sie cos stac. Musimy wiec cos zrobic albo tez Bog musi
cos zrobic. I znow jestesmy w punkcie wyjscia. - To prawda, ale tym "cos"
nie jest nic innego i nic wiecej, jak tylko nasze patrzenie na Chrystusa i
Boze oswiecenie oczu naszego serca. Nie pozwolmy sie wciagnac w pulapke
mniemania, ze trzeba jeszcze czegos, gdyz wszystko jest juz zawarte i
dostepne dla nas w Chrystusie. Trzeba tylko coraz wyrazniej to widziec i
uczyc sie z tego korzystac.
- Czy to potrafimy? Czy bedziemy to umiec? - To znow ta sama wykrzywiona
mentalnosc. Znow patrzenie na siebie i okolicznosci. "Ja mam cos zrobic i
niechybnie ja nie dam rady. Ja gdzies utkne i znowu bede bezradny". To nie
ty ani ja musimy potrafic, umiec, dac rade. To On potrafi, umie i da rade.
Bo takze i to jest zawarte w naszym dziedzictwie, jakie Bog darowal nam w
Chrystusie.
- Czy jest na to jakis biblijny dowod? - A jakze! Mamy patrzec na Jezusa,
sprawce i dokonczyciela wiary (Hbr 12:2). Jest On wiec nie tylko sprawca
naszej wiary, czyli nie tylko tym, ktory nas znalazl i powolal do swojego
Krolestwa, lecz jest takze dokonczycielem czyli tym, ktory wzial na siebie
odpowiedzialnosc za nasze dojscie do celu! Alleluja! Czesto zachowujemy sie
tak, jak gdyby Bog postawil nas w naszej obecnej sytuacji i opuscil nas ze
slowami: "A teraz juz sam sobie radz jak umiesz. Jesli sie dobrze nameczysz
i naglowisz, moze ci sie uda z tego wybrnac". Nasze szamotanie sie i
zmaganie swiadczy wiec o tym, ze zapomnielismy o Jezusie, ktory jest
dokonczycielem naszej wiary. Walczymy wtedy o wlasnej sile i nic dziwnego,
ze przegrywamy.
Nasze dziedzictwo w Chrystusie obejmuje gwarancje, iz On doprowadzi nas do
celu. Bog w swoim Slowie zapewnia: Jezus Chrystus "utwierdzi was az do
konca, tak iz bedziecie bez nagany w dniu Pana naszego Jezusa Chrystusa"
(1Kor 1:8). "...Ten, ktory rozpoczal w was dobre dzielo, bedzie je tez
pelnil az do dnia Chrystusa Jezusa” (Flp 1:6). "Albowiem Bog to wedlug
upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie" (Flp 2:13). "Wierny jest
ten, ktory was powoluje; On tez tego dokona" (1Ts 5:24). Alleluja! Czego
dokona? Mowi o tym poprzedni (23) werset. Bog pokoju nas w zupelnosci
poswieci, a caly duch nasz i dusza, i cialo beda zachowane bez nagany na
przyjscie Pana naszego, Jezusa Chrystusa!
Czy wiec uzasadnione sa nasze rozterki, poczucie bezradnosci czy
bezsilnosci w obliczu jakichkolwiek sytuacji czy problemow? Jesli sie im
poddajemy, jest to dowodem, ze nasz duchowy wzrok jest przytepiony i nie
widzimy wyraznie Jezusa, sprawcy i dokonczyciela wiary. Nie musi tak byc i
Bog nie chce, zeby tak bylo. Radzi nam namascic swoje oczy, aby widziec
wyraznie, a ta masc, to rowniez nie nasz produkt, tylko Jego. Przypomnijmy
w tym kontekscie starotestamentowa obietnice: "W owym dniu glusi beda
slyszec slowa ksiegi, a oczy slepych z mroku i z ciemnosci beda widziec"
(Iz 29:18). Jesli z laski Bozej i pod wplywem dzialania Slowa i Ducha
widziec zaczniemy Jezusa jasno i wyraznie, zostaniemy przemienieni w Jego
obraz w takim stopniu, ze bedziemy zawsze myslec, mowic i postepowac w
pelnej zgodnosci z tym wszystkim, co Biblia mowi o Jezusie, o nas i o
naszej pozycji w Nim. I to bedzie normalne chrzescijanstwo, na miare
Chrystusowej pelni, na ktore czeka cale stworzenie (Rz 8:19).
Kiedykolwiek jestesmy zniecheceni, powodem tego jest to, ze zamiast na
Jezusa patrzymy na siebie i na okolicznosci. Skupianie uwagi na Jezusie
sprawia natomiast, ze wzrasta nieustannie nasza radosc, nasz zachwyt i nasz
entuzjazm. Wniosek jest jednoznaczny: "Dlatego opadle rece i omdlale kolana
znowu wyprostujcie, i prostujcie sciezki dla nog swoich, aby to, co chrome,
nie zboczylo, ale raczej uzdrowione zostalo" (Hbr 12:12,13). Boza pelnia w
Chrystusie czeka na zwyciezcow. Czerpmy z niej, a swiat i nadziemskie
wladze i zwierzchnosci w okregach niebieskich zobacza ze zdumieniem poprzez
zwycieski Kosciol roznorodna madrosc Boza (Ef 3:10)
*****************
Z Bozym blogoslawienstwem,
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com