*****************
SLOWO TYGODNIA - 19 grudzien 2003
*****************
MILOSC DO JEZUSA ZRODZONEGO W BETLEJEM NIECH BEDZIE MOCNA WIEZIA
MIEDZY NAMI MIESZKAJACYMI W ROZNYCH ZAKATKACH SWIATA!
*****************
CHRZESCIJANSKA LINIA SWIATECZNA
Przez okres swiateczny dzialac bedzie Chrzescijanska Linia
Swiateczna:
kazdy kto czulby sie samotny w ten czas swiateczny, kto pragnalby
podzielic sie swymi przezyciami, badz potrzebuje wsparcia duchowego;
znajdzie pomoc piszac na e-mail: perth@...
*****************
"I stalo sie w owe dni, ze wyszedl dekret cesarza Augusta, aby
spisano caly swiat. Pierwszy ten spis odbyl sie, gdy Kwiryniusz byl
namiestnikiem Syrii. Szli wiec wszyscy do spisu, kazdy do swego
miasta. Poszedl tez i Jozef z Galilei, z miasta Nazaretu, do Judei,
do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, dlatego, ze byl z rodu i
domu Dawida, aby byl spisany wraz z Maria poslubiona sobie malzonka,
ktora byla brzemienna. I gdy tam byli, nadszedl czas aby porodzila.
I porodzila syna swego pierworodnego, i owinela go w pieluszki, i
polozyla go w zlobie, gdyz nie bylo dla nich miejsca w gospodzie.
A byli w tej krainie pasterze w polu czuwajacy i trzymajacy nocne
straze nad stadem swoim. I aniol Panski stanal przy nich, a chwala
Panska zawszad ich oswiecila; i ogarnela ich bojazn wielka. I rzekl
do nich aniol: Nie bojcie sie, bo oto zwiastuje wam radosc wielka,
ktora bedzie udzialem wszystkiego ludu. Gdyz narodzil sie wam
Zbawiciel, ktorym jest Chrystus Pan, w miescie Dawidowym. A to
bedzie dla was znakiem: znajdziecie niemowlatko owiniete w pieluszki
i polozone w zlobie.
A gdy aniolowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do
drugich: Pojdzmy zaraz do Betlejemu i ogladajmy to, co sie stalo i
co nam objawil Pan. I spieszac sie przyszli, i znalezli Marie i
Jozefa oraz niemowlatko lezace w zlobie. A ujrzawszy, rozglosili to,
co im powiedziano o tym dziecieciu. I wszyscy, ktorzy slyszeli,
dziwili sie temu, co pasterze im powiedzieli. Maria zas zachowala
wszystkie te slowa, rozwazajac w sercu swoim. I wrocili pasterze,
wielbiac i chwalac Boga za wszystko, co slyszeli i widzieli, jak im
powiedziano. A gdy minelo osiem dni, aby obrzezano dziecie, tedy
nadano mu imie Jezus, jak je nazwal aniol, zanim sie w zywocie
poczelo."
Lukasz 2: 1-21
*****************
KOLEDA
Lulajze Jezuniu, moja Perelko,
Lulajze ulubione me Piescidelko.
Lulajze Jezuniu, lulajze lulaj!
A Ty Go, Matulu, z placzu utulaj.
Zamknijze znuzone placzem powieczki,
Utulze zemdlone lkaniem wardzeczki.
Lulajze Jezuniu, lulajze lulaj!
A Ty Go, Matulu, z placzu utulaj.
Lulajze, przyjemna oczom Gwiazdeczko,
Lulaj, najsliczniejsze swiata Sloneczko.
Lulajze Jezuniu, lulajze lulaj!
A Ty Go, Matulu, z placzu utulaj.
My z Toba, tam w niebie, spoczac pragniemy,
Ciebie, tu na ziemi, kochac bedziemy.
Lulajze Jezuniu, lulajze lulaj!
A Ty Go, Matulu, z placzu utulaj
*****************
Nadeslala: Renia Gorska
"Przeczucie"
W lichej stajence na sianie
Slowo przedwieczne lezalo;
nad Nim najczulsze kochanie
- Matczyne serce zadrzalo:
Jej milosc bolem zraniona
widzi, jak dzien ten sie zbliza,
kiedy najswietsze ramiona
ludzkosc przybije do krzyza...
/Melania Burzynska/
*****************
Zrodzony na sianie, w polmroku stajenki,
spi w ramionach Marii Jezus malusienki
Swieta noc zlocista gwiazda opromienia,
Gromadza sie wokol przyjazne stworzenia.
Lulajze Jezuniu snem cichym, szczesliwym,
Obdarz nas radoscia i szczesciem
prawdziwym.
*****************
"Boze Narodzenie"
Jozef Kajfosz
http://www.docelu.jezus.pl/
Gdyby nie przyszedl, nie byloby tych dni o niepowtarzalnym uroku,
upamietniajacych Jego przyjscie, nie byloby rozesmianych twarzy
dzieciecych, wpatrzonych w blask choinek, nie byloby dzwieku dzwonow
koscielnych, wzywajacych wiernych na pasterke, ani nie byloby
poteznego, wznoszacego serca ku niebiosom choru: „Bog sie rodzi, moc
truchleje". Gdyby nie przyszedl, Pismo Swiete konczyloby sie na
proroctwie Malachiasza, a uroczystosci pogrzebowe konczylibysmy
slowami: „Marnosc nad marnosciami — wszystko marnosc".
Ale czy tylko tyle? Gdyby nie przyszedl, swiat wygladalby chyba
calkowicie inaczej. Gdyby nie ta potezna eksplozja milosci i dobra
przed dwudziestu wiekami na skrawku Ziemi Palestynskiej u zbiegu
trzech kontynentow, obraz dzisiejszego swiata z cala pewnoscia
wygladalby przerazajaco. Nikt nie zdola przemyslec do konca takiej
alternatywy. Byc moze swiat bylby terenem grasowania zdziczalych
hord barbarzyncow, moze lazilibysmy po drzewach, a moze martwa cisza
zalegalaby glob pokryty lejami i osnuty smiercionosnymi oparami po
wybuchach nuklearnych, moze wreszcie ziemia bylaby ponownie
pustkowiem i chaosem, jak na poczatku.
Bez przesady mozna stwierdzic, ze cale cztery tysiaclecia historii
biblijnej Starego Testamentu byly przygotowaniem do tego wielkiego
Przyjscia, zapowiadaly je, symbolizowaly w licznych obrazach i
torowaly pod kazdym wzgledem droge do tego kulminacyjnego w dziejach
ludzkosci wydarzenia.
Na czym wiec polega jego istota i znaczenie? Co uzasadnia tak
gorliwe i spontaniczne obchodzenie tych swiat co roku? Najlepiej
szukac odpowiedzi na te pytania u zrodla, u Tego, ktory to znamienne
wydarzenie przed zalozeniem swiata zaplanowal, a potem we wlasciwym
czasie zrealizowal: u Boga — w Jego Slowie, Pismie Swietym.
Jednym z pierwszych ludzi, ktorzy w Nowym Testamencie wypowiadali
sie na temat Narodzenia Panskiego, byl kaplan Zachariasz, ojciec
Jana Chrzciciela. W znanym, wspanialym „Benedictus" dal wyraz swojej
proroczej wizji i swoim uczuciom w nastepujacych slowach: „Niech
bedzie uwielbiony Pan, Bog Izraela, ze nawiedzil swoj lud i wyzwolil
go… Jak to zapowiedzial przez usta swych swietych prorokow od dawna,
ze od naszych nieprzyjaciol nas wybawi… iz z mocy nieprzyjaciol
wyrwani bez leku sluzyc Mu bedziemy w poboznosci i sprawiedliwosci
przed Nim po wszystkie dni nasze… aby nasze kroki zwrocic na droge
pokoju."
Tematem centralnym tej wypowiedzi jest niewatpliwie wybawienie od
nieprzyjaciol, zas skutkiem tego wyzwolenia jest usuniecie bojazni,
wolnosc, zycie w sprawiedliwosci i poboznosci oraz chodzenie droga
pokoju.
O jakich nieprzyjaciol tutaj chodzi? Wspolczesni Chrystusowi
patrioci zydowscy, a za nimi najrozniejsi inni patrioci byli mocno
przekonani, ze chodzi o wrogow politycznych. Oczekiwali wiec na
Mesjasza, ktory rozprawi sie ze znienawidzonymi okupantami czy
ciemiezcami, kiedy wiec okazywalo sie, ze Jezus nie zdradza
najmniejszego zainteresowania taka dzialalnoscia, odwracano sie
zawsze od Niego i wysmiewano Go.
Jest rzecza oczywista, ze w zapowiedziach prorokow nie moglo chodzic
o taki rodzaj nieprzyjaciol, gdyz wcale nie wszyscy cierpia pod
przemoca takich, zas wyzwolenie polityczne wcale nie jest
rownoznaczne z zyciem w poboznosci i sprawiedliwosci, o jakim
prorokowal Zachariasz.
Istnieja nieprzyjaciele ludzkosci w ogole i kazdego pojedynczego
czlowieka w szczegolnosci, ktorzy zadreczaja nas znacznie bardziej i
od ktorych wyzwolenie jest o wiele bardziej pozadane i naglace, a
jego skutki o wiele bardziej dalekosiezne i o wiele trwalsze.
Najwiekszym z tych nieprzyjaciol jest grzech. „Kazdy, kto popelnia
grzech, jest niewolnikiem grzechu" — powiedzial Chrystus dodajac, ze
tylko wyzwoleni przez Niego sa rzeczywiscie wolni. Wynika z tego, ze
mozna byc rzeczywiscie wolnym takze i pod obca okupacja, a nawet w
celi wieziennej, nie mozna natomiast byc rzeczywiscie wolnym, bedac
sluga grzechu. Zgodza sie z tym stwierdzeniem wszyscy ci, ktorzy
doznali sami na sobie okropnosci tyranii grzechu i skosztowali
wolnosci, jaka przyniosl dla nich Krol z Betlejemu.
Istnieje caly szereg oprawcow, siepaczy tego tyrana, ktoremu na imie
grzech. Wielu z nich wymienia sw. Pawel, mowiac o uczynkach
zrodzonych z ciala: „Nierzad, nieczystosc, wyuzdanie, uprawianie
balwochwalstwa, czary, nienawisci, spor, zawisc, wzburzenie,
niewlasciwa pogon za zaszczytami, niezgody, rozlamy, zazdrosci,
pijanstwa, hulanki i tym podobne." Oto nasi glowni nieprzyjaciele,
pod ktorych jarzmem cierpimy i od ktorych wyzwolenie zgotowal dla
nas Bog przez przyjscie Mesjasza.
— Alez to jest oczywista sprzecznosc! Jak mozemy cierpiec pod
jarzmem i jednoczesnie byc wyzwoleni?
— Wlasnie. Jesli wyzwolil, to jestesmy wolni. Jesli jestesmy
zniewoleni, znaczy to, ze nas nie wyzwolil. Jak rozwiazac ten
dylemat?
Problemten wyjasnil sw. Jan mowiac o wcielonym Slowie: „… swiat Go
nie poznal. Przyszlo do swojej wlasnosci, a swoi Go nie przyjeli.
Wszystkim tym jednak, ktorzy Je przyjeli, udzielilo mocy, aby sie
stali dziecmi Bozymi". Wyzwolenie staje sie wiec rzeczywistoscia
tylko wtedy, gdy zostaje przyjete. Rezultatem zas tego i dowodem, ze
wyzwolenie nastapilo, jest zycie pelne owocu Ducha, odznaczajace sie
takimi cechami jak: „Milosc, radosc, pokoj, cierpliwosc, uprzejmosc,
dobroc, wiernosc, lagodnosc, opanowanie."
Czas Bozego Narodzenia jest wiec dobra okazja do refleksji, na ile
we mnie, w tobie, w kazdym z nas dokonalo sie dzielo tego
przyslanego nam „mocarnego Wybawcy" i na ile rozlewaja sie wokol nas
jego zbawienne skutki. Jesli zas jeszcze to sie nie stalo albo tez
stalo sie to zaledwie w niklym stopniu, jest to okazja, aby
wykorzystac ten czas i „czerpac ze zdrojow zbawienia". Potrzebujemy
tego sami i potrzebuje nasze otoczenie.
Nasuwa sie w zwiazku z tym aktualna dygresja. Narod nasz cieszy sie
odzyskana niedawno wolnoscia polityczna, do ktorej tak dlugo
tesknilismy. Oby w slad za nia nastapila pelna wolnosc duchowa,
wolnosc od duchowych nieprzyjaciol, wolnosc rzeczywista, wewnetrzna.
Porownujac te dwie przytoczone powyzej listy: uczynkow ciala i
owocow Ducha z codziennymi zjawiskami w naszym zyciu publicznym,
takimi jak chocby prace sejmu, kampania wyborcza, ogolne nastroje
wsrod politykow, stosunek do realiow gospodarczych, statystyki
zuzycia tytoniu czy alkoholu, nasze reakcje na codzienne klopoty,
stosunki miedzyludzkie w ogolnosci i wiele innych, nie trudno
dostrzec palaca potrzebe takiego wyzwolenia.
Bez radykalnego, powszechnego postepu w zastosowaniu zdobyczy
dziela, zapoczatkowanego w Betlejemie, nie moze byc istotnej poprawy
naszej gospodarki, nie moze byc wzrostu zamoznosci naszego Kraju ani
wzrostu jego autorytetu na arenie miedzynarodowej. Kluczem do
wszystkiego tego jest zanurzenie sie w Slowie, ktore tamtego dnia
spoczelo na sianie w stajence betlejemskiej — przyjecie Zycia
nowego, niebianskiego. Bez tego grzeznac bedziemy coraz bardziej w
retoryce, powszechnej wrogosci i nienawisci, walce wszystkich
przeciwko wszystkim i ogolnym chaosie. I to, o ironio i o zgrozo, w
powodzi swiatel choinkowych, wsrod dzwieku dzwonow, wzywajacych na
pasterke, i przy akompaniamencie poteznego choru: „Bog sie rodzi,
moc truchleje."
Nie musi tak byc i nie powinno tak byc. Od tego, aby tak nie bylo,
jest misja, a takze „Misja". Nie wstydzmy sie stac po stronie Prawdy
i nazywac sprawy po imieniu nawet przeciwko opiniom ogolnie
przyjetym. Ale czynmy to w duchu „Ksiecia Pokoju", w duchu milosci,
a nie w jakze powszechnym duchu wrogosci i wojowniczosci. Nie
zaczynajmy od drugich, lecz od samych siebie. Oby Boze Narodzenie
stalo sie potezna eksplozja dobra, pokoju, uprzejmosci, lagodnosci i
opanowania. Oby byl to milowy krok na drodze wyjscia z naszych
klopotow.
*****************
ZAPRASZAMY na swiateczne strony!
KOLEDY i PASTORALKI z muzyka...
Z Bozym blogoslawienstwem,
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com