*****************
SLOWO TYGODNIA - 31 pazdziernik 2003
*****************
"Powierz Panu swe dzielo, a spelnia sie twoje zamiary."
Ksiega Przyslow 16:3
*****************
Potrafisz
przyjsc w drugim czlowieku
W wypelnionym jego sercu Twoja miloscia
glebia uczucia
glebia milosci
w dotknieciu kojacym burze
w szepcie jak Twoje milczenie
w spojrzeniu pelnym oddania
w powietrzu czystym naszymi myslami
Monika Sawka
*****************
SWIADECTWO
"Jezus rozwiazal moj problem"
Mam na imie Beata. W moim domu nie wspominano o Bogu. Moj ojciec byl
zagorzalym komunista. Kiedy wracam wspomnieniami kilkanascie lat wstecz,
pamietam wstrzasajace sceny, ktorych bylam swiadkiem. Ojciec
znecal sie nad matka, ktora czesto pila alkohol. Rzadko byla w domu, bardzo
tesknilam za nia. To wszystko bardzo przezywalam. Kiedy zaczelam chodzic do
szkoly, moj ojciec, chcoac mi zapewnic normalna opieke, zmuszony byl oddac
mnie siostrze, ktora byla juz zamezna. Jesli chodzi o moje potrzeby
materialne, raczej niczego mi nie brakowalo.
Mimo to czulam sie nieszczesliwa, gdyz nie bylam akceptowana, czulam, ze
wszystkim przeszkadzam. Tak dorastalam, otoczona chlodem i nienawiscia.
Juz od najmlodszych lat
interesowalam sie bardzo malarstwem. Z biegiein czasu coraz bardziej mnie
to fascynowalo. Wiele osob zachwycalo sie moimi zdolnosciami, wiec
postanowilam poswiecic sie temu calkowicie i zostac artysta-plastykiem.
Stalo sie to moim celem zyciowym. Niestety, nie udalo mi sie dostac do
Liceum Plastycznego, o ktorym marzylam. Przezylam
wtedy wielka tragedie. Moje marzenia i ambicje legly w gruzach. Tato bardzo
sie zawiodl na mnie, bylam skreslona. Poszlam do innej szkoly, ale tak
naprawde to przestalo mi zalezec na zyciu. Stracilam poczucie wartosci.
Jej miejsce zajela pustka. Probowalam zagluszyc ja w sobie, chodzac na
dyskoteki, do kina, bezustannie sluchalam muzyki rockowej, lecz to nie
pomoglo. Nie cieszylo mnie to, co innych. Chociaz mialam przyjaciol, czulam
sic bardzo samotna, poniewaz oni nie rozumieli mnie. Caly swiat wydal mi
sie okrutny i zly. Czulam sic zagubiona. Pojawil sie we mnie zal, ktory
pozniej przeksztalcil sie w gniew. Stalam sie bardzo zlosliwa. Rozpierala
mnie nienawisc.
Kiedy czasem patrzylam na siebie w lustro, balam sie. W przyplywie zlosci
niszczylam co mialam pod reka. Niektorzyy unikali mnie. Znienawidzilam
siebie, rowniez swoje zycie. Wiedzialam, ze nie jestem nikomu potrzebna.
W koncu postanowilam skonczyc ze soba. Samobojstwo wymaga wielkiej odwagi,
ale ja pragnelam umrzec, chcialam uciec od tego swiata, od zlych ludzi.
Szukalam smierci, ale ona jakby mnie omijala. Jednak prawdziwe "pieklo"
zaczelo sie wtedy, gdy pojawily sie koszmary nocne. Bardzo czesto zrywalam
sie ze snu z krzykiem. To, co widzialam, przeszywalo mnie groza, widzialam
straszne postacie. Przypomnialam sobie, ze kiedys
mowiono mi o niebie. Wiedzialam, ze dzieje sie ze mna cos zlego. Staczalam
sie w przepasc, a raczej cos mnie w nia spychalo, jakies zlo. Nie moglam
sobie z tym poradzic. Probowalam z kims porozmawiac, ale nikt mnie nie
rozumial. Wszyscy sie ode mnie odwrocili. Wtedy ogarnela mnie czarna
samotnosc i beznadziejnosc. Zrozumialam, ze nikt mi nie pomoze.
Wydawalo mi sie, ze stoje gdzies na uboczu, jak cien, ktorego nikt nie
widzi, a zycie przeplywa gdzies obok mnie, zupelnie jakbym umarla. Wiele
myslalam nad tym, czemu takie jest moje zycie. Dlaczego drecza mnie
koszmary i nocne zjawy, ktore byly tak rzeczywiste. Czy naprawde nie ma dla
mnie ratunku? Czy Bog istnieje?
Pewnego dnia wypowiedzialam placzac takie slowa: "Boze, jesli istniejesz,
to prosze Cie, pomoz mi albo mnie zabij" Od tamtego czasu zaczelam szukac
Boga. Czytalam Biblie, wiedzialam, ze tylko On mi moze pomoc.
Pewnego razu idac ulica zobaczylam plakat z napisem "Jezus rozwiaze twoj
problem". Kiedy widzialam slowo "Jezus" czulam wewnetrzna tesknote. To
bylo zaproszenie na dwutygodniowa ewangelizacje. Bardzo chcialam tam
pojsc, lecz balam sie. Pragnienie poznania Boga jednak zwyciezylo. Kiedy
znalazlam sie pod namiotem misyjnym, odczulam atmosfere ciepla.
Bardzo sie ucieszylam, gdy uslyszalam jak kaznodzieja mowi o Jezusie. Ze
on zyje, ze kocha bardzo ludzi i kazdemu chce pomoc. Czulam, ze mowi do
mnie, chociaz bylo tam duzo ludzi.
To, co zobaczylam, bylo cudowne; widzialam, jak inni ludzie szczerze
wielbia Boga, widzialam radosc na ich twarzach. Byli tak szczesliwi.
Pozniej bylo wezwanie, dla tych ktorzy chca przyjac Jezusa do swojego
serca. Bardzo tego pragnelam, ale bylam zbyt niesmiala. W moim wnetrzu
odbywala sie walka. Jednak pokonalam strach i wyszlam rowniez do przodu,
aby sie o mnie modlono.
W chwili, gdy oddalam serce Jezusowi, bardzo plakalam. Zlosc i za1
wyplynely ze mnie i wypelnil mnie wielki pokoj i szczescie, ktorego nigdy
przedtem nie znalam. Jezus byl przy mnie, czulam Jego obecnosc. To jest
cudowne uczucie. On zmienil moje lzy smutku we lzy radosci. To byl
najpiekniejszy dzien w moim zyciu.
Widzialam, jak Bog uzdrawial innych ludzi. Wprost trudno opisac radosc,
ktora przezylam kiedy poznalam Boga. Wtedy gdy wszyscy sie ode mnie
odwrocili, przyszedl Jezus, uslyszal moje wolanie. On wyprowadzil mnie z
najwiekszego mroku. Tak bardzo kocham Boga. Jestem szczesliwa, ze moge
byc dzieckiem Bozym, juz nie drecza mnie koszmary. Rowniez moja siostra,
brat i siostrzeniec oddali swoje serca Bogu.
Wiem, ze juz nigdy nie targne sie na swoje zycie bo jest Ktos, kto mnie
kocha i bede juz zawsze z Nim.
"Chocby ojciec i matka mnie opuscili Pan jednak mnie przygarnie" (Psalm 27:10)
*****************
Z Bozym blogoslawienstwem,
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com