*****************
SLOWO TYGODNIA - 17 pazdziernik 2003
*****************
"Starosc jest czcigodna nie przez dlugowiecznosc i liczbe lat sie jej nie
mierzy:
sedziwoscia u ludzi jest madrosc, a miara starosci - zycie nieskalane."
Ksiega Madrosci 4:8-9
*****************
"Smutki i radosci serca"
Ciemnosc te usun dzisiaj
Z serca mego, Panie!
Ona mi Twoj obraz
zamazuje i przyslania.
Twa radosc, laske
zacienia, znieksztalca.
Zniechecony duch moj
Twego ducha zasmuca.
Oliwy w lampie za malo - gasnie...
Smutek, zwatpienie,
Czy obietnica, ze...
Lnu kurzacego nie zagasisz, Ojcze,
A iskre rozniecisz
w plomienia zar.
Radosc! Bo pomoc!
Bo przyjdzie czas!
Alicja Cenian
*****************
TO BYLO DAWNO...
Stara wiejska droga powoli posuwal sie woz, ktory ciagneli ojciec i syn. Na
wozie siedzial siwy staruszek. W jego zaczerwienionych oczach widnialy
lzy, a na jego pomarszczonym czole - niewypowiedziana tesknota, bol i
smutek. On wiedzial - wioza go na "gatar" /tak starozytni Slowianie,
mieszkajacy w Karpatach, nazywali granice miedzy posiadlosciami
hrabiostwa/, zeby tam pozostawic go na zawsze. Byla jesien. Stary klon
zrzucal pozolkle liscie.
"Tato, jeszcze daleko?" zapytal ojca syn.
"Nie, synku, juz niedaleko. Tam, pod tym starym klonem." "Tatusiu, i my
zostawimy tam dziadka na zawsze?"
"Tak"- obojetnie odpowiedzial ojciec.
Smutno skrzypia kola starej bryczki. Jeszcze troche i beda pod starym
klonem. Wreszcie bryczka zatrzymala sie.
"No, i jestesmy na miejscu,"- powiedzial ojciec -"Co, starcze" - zwrocil
sie do swego sedziwego ojca.- "Zrobilismy, co do nas nalezalo. Musimy
wracac." Starzec milczal.
"Idziemy, synku,"- powiedzial do swego osmioletniego syna. Chlopczykowi
zal bylo zostawiac tu dziadka, ale nie mogl przekonac ojca, by tego nie robil.
"Chodzmy!" - prawie rozkazujaco powiedzial do syna.
"A woz?"- zapytal chlopiec - "Zdejmiemy dziadka, a woz zabierzemy do domu."
"Po co nam ten stary woz?" - zaoponowal ojciec.
"A po to, zeby potem, kiedy ja podrosne, a ty, ojcze, sie zestarzejesz,
przywiezc ciebie tutaj pod ten stary klon..."
Po kilku minutach woz faktycznie zawrocil do wsi. Na wozie pol-lezaco
siedzial staruszek, a z jego zaczerwienionych oczu plynely lzy radosci i
szczescia...
A TO BYLO NIEDAWNO
W poblizu rzeczki, na wzgorzu, znajduje sie dom starcow. Nazwijmy go
"gatar". Jakze smutne i bardzo podobne do tych wydarzen, opisanych w starej
karpackiej legendzie, sa wydarzenia, jakie tu maja miejsce.
Tez byla jesien. Lisciaste drzewa zrzucaly z siebie pozolkle liscie. Tylko
strojne i stale zielone swierki, wydawaly sie, ze nie podporzadkuja sie
prawom przyrody...
Zatrzymal sie samochod. Wysiadl z niego mezczyzna w srednim wieku.
0tworzywszy tylne drzwi, pomogl wysiasc matce-staruszce. A dalej wszystko
jak w starej, karpackiej legendzie, tylko smutniejszy koniec.
Stala matka-staruszka i patrzyla, jak samochod odjezdzal. W jej
zaczerwienionych oczach byly lzy, a na jej pomarszczonej twarzy -
niewypowiedziana tesknota, bol i smutek. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek na
jej twarzy beda lzy radosci i szczescia, jak u tamtego staruszka z
legendy. Wiele staruszek i staruszkow zostalo tutaj na zawsze ze lzami
smutku i bolu.
Odwiedzajac dom starcow mozna zaobserwowac, jak staruszkowie i staruszki
stoja w oknie i patrza gdzies w dal. Czegos oczekuja, a moze juz i nie
oczekuja... Jeden Bog wie, o czym oni mysla. Niektorzy z nich maja rodziny
i dzieci... A ilez takich "gatarow" jest na obliczu ziemi! Moze i dzis
ktos zabiera swojego ojca czy matke w daleka droge, skad juz nigdy nie
wroca do swego domu.
A moze ktos po przeczytaniu tego opowiadania zastanowi sie i nie odwiezie
swoich starych rodzicow "na gatar"...
z ros. tlumaczyl: R. Hetmaniok
Rozumie sie, ze bywaja okolicznosci, gdy po prostu umieszczenie starca w
Domu Starcow jest konieczne, gdyz nie ma innych mozliwosci, albo jest to
nawet korzystne dla staruszkow, gdyz dzis maja tam dobra opieke, ktorej
czesto dorosle, pracujace dzieci czy krewni udzielic nie moga. Ale w takich
wypadkach nie zapominajmy o starcach w Domach Spokojnej Starosci.
Odwiedzajmy ich, zabierajmy na swieta do domu, by nie czuli sie porzuconymi.
STAROSC MOZE BYC PIEKNA
Zauwazmy, ze to stare jablonie pokryte sa najpiekniejszym kwieciem. To
starodawne sekwoje wznosza sie do majestatycznych wysokosci. To stare
skrzypce wydobywaja najbogatsze tony.
Stare monety, stare znaczki i antyczne meble sa przez wielu najbardziej
poszukiwane.
To wlasnie gdy dzien sie starzeje i chyli ku zachodowi, gra
najpiekniejszymi barwami przy zachodzie slonca.
To wlasnie gdy rok sie robi stary i dobiega konca, matka-przyroda
przeksztalca swiat w sniezna biel.
Starzy przyjaciele sa najmilsi i starych ludzi Bog kocha najdluzej.
Dziekujmy Bogu za blogoslawienstwa starosci - jej wiare, jej milosc, jej
nadzieja, jej cierpliwosc, jej madrosc, jej doswiadczenie i jej dojrzalosc.
- Czyz starosc nie jest piekna?!
"Drogowskaz"(USA)
*****************
Z Bozym blogoslawienstwem,
Polska Misja Chrzescijanska
http://www.polska-misja.com